Kiev
Październik 6th, 2011 by approximate
Kijów – miasto marzen, niespełnionych snów,
Tuataj tak jak i tam, gdzie dusza gra w warcaby
spełnia się cud istnienia, który niewiedzieć czemu nadal trwa.
Gdzieś, gdzie niewiadomo dokładnie, waiting… for happynes ???
Tutaj, jak dejavu, czas i miejsca obce a jednak powtarzane od lat wielu
Tutaj, jest inaczej, pokora nieznajomości, pokora głów schylonych wśród oparów modlitewnych
Tutaj, jak z lat minionych krew burzliwa a duma nade wszystko
Tutaj, wreszcie jest piękniej. To co nazwane , to co opisane piękniejsze jest ponadmiarę
Read the rest of this entry »
Tags: Kiev, nothing, samotność
Posted in apostrophe | Comments (1)
falling down…
Maj 19th, 2011 by approximate
slowly…..
falling down…..
to touch of death…..
to taste nothingess…..
reflection of my face….
in sorrow drowned….
My fragile soul….
looking for does not know what….
Tags: anhedonia, down
Posted in word if | Comments (0)
stepping on the ground, feeling eternal war
Kwiecień 17th, 2011 by approximate
Sąpawszy na gładkiej jak lód ziemi,
Odleglejszy niż wiadomość wysłana w próżnie,
Myślisz – tam gdzie niema już prawie nic,
Delektujesz się urokiem smaków codziennych
Pośrodku ścieżki, zarośniętej sprawami błachymi,
Na uboczu życia ze swojej wyobraźni,
niema Cię, a jednak jesteś,
krok za krokiem stawiając.
Tags: dzień jak codzień, smutek, tęsknoty
Posted in word if | Comments (1)
Cisza nieostrości…
Luty 22nd, 2011 by approximate
Cisza…niezgoność prawdy z rzeczywistością… ? Tak lubię ciezę… a niema jej wokół mnie… Dziś gdy wymiar rzeczywistości dał o sobie znać w wymiarze 20 pkt., dziś gdy wymiar nienormalności spadł na mnie przgniatając mnie tak mocno, że przecież nie może być to normalnie…. czyuję totalną pustkę. Tą z którą sam ze sobą muszę obcować. Nikt nie sprzmierza się ze mną, nikt nie jest tam gdzie chciałbym żeby był… Właściwie to wiem, że jestem sam… z tym żyć już mi przyszło nie raz i nie dwa…. dlatego nie dziwi mnie nic….
Tags: smutek, tęsknoty, umieralnia
Posted in word if | Comments (0)
czas w zmienności swej, natarczywy…
Styczeń 31st, 2011 by approximate
Just like warm war… Bez celności w zmierzchu światłości ugina się łuna naznaczona końcem. Stukocze gdzieś nadzieja, podkuta odgłosami przeszłości. Jak to jest być kimś. Zwyczajnie w swej wznosłości naznaczonym codziennością ? Jak to jest by kimś stać się móc, kim się być chciałoby ? Jak to jest by w tym kimś, by w tej całej rzeczywstości odnaleść siebie ? Może wiesz Ty ? być może… Tutaj, tak jak tam, niezachwiany kręgosłup NamWydawania się umacnia wyzwania jakie stawia Nam teraźnijszość. Tutaj, tak jak tam, oddalenie nie sprawia zaniku spraw… Czasem ręka niewidzialna prowadzi moje myśłi, słowa i ręce by zapisać mogły to co skryte. Czasem z niezrozumiałych powodów zestawienie słów użytych w sens ukrytych myśli zdania układa. Bywa, że gdy przekład naddto zakręcony, z czasem staje się czytelny – jak na dłoni linie życia.
Tags: disappear, smutek, tęsknoty, umieralnia
Posted in word if | Comments (1)